Czy Netflix The Five Juanas jest oparty na prawdziwej historii?

Napisany przez Jimenę Romero dla Netflix, „The Five Juanas” (pierwotnie zatytułowany: „La Venganza de las Juanas”) to papkowaty, melodramatyczny i zwariowany thriller sensacyjny. Zadowoli fanów gatunku mroczną i stylizowaną grafiką, ekscytującymi scenami seksu i ponurą aurą tajemniczości. Pięć kobiet o imieniu Juana ma to samo znamię. Z woli losu pojawiają się w tym samym hotelu i wygodnie, trzęsienie ziemi sprowadza ich na patio.

Po odkryciu nawzajem swoich sekretów dziewczyny uświadamiają sobie, że ich przeszłość jest w jakiś sposób powiązana. W międzyczasie dostrzegamy Simona Marroquina, zapalonego polityka, który może, ale nie musi, odegrać rolę w tajemnicy otaczającej rybie znamiona. Po premierze serial został dość dobrze przyjęty w mediach, a krytykom nie przeszkadzała kiczowata telenowela z winną przyjemnością. Jednak możesz być ciekaw, czy ta prawie niewiarygodna historia została wyrwana z nagłówków gazet. Jeśli o to prosisz, spróbujmy znaleźć odpowiedzi.

Czy The Five Juanas opiera się na prawdziwej historii?

Nie, „The Five Juanas” nie opiera się na prawdziwej historii. Jimena Romero stworzyła thriller na krawędzi fotela na podstawie historii napisanej przez samego ojca twórcy. Spektakl jest adaptacją kolumbijskiej telenoweli Bernardo Romero Pereiry z 1997 r. „Las Juanas”. Telenowela o międzynarodowej sławie, historia została podzielona na wiele spinoffów i adaptacji. Sam Bernardo Romero przywrócił tę historię meksykańskiej publiczności w „Las Juanas”, który pierwotnie był emitowany od 6 września 2004 r. do 4 marca 2005 r. Podobna koncepcja została ponownie ożywiona w „Moon Daughters” (oryginalny tytuł: „Hijas De La Luna”), kolejna 82-odcinkowa meksykańska telenowela, która zakończyła się w czerwcu 2018 roku.

„The Five Juanas” nie jest więc w żadnym wypadku nowy i bezprecedensowy, a publiczność w Ameryce Łacińskiej powinna być dobrze zaznajomiona z tą historią. Ale teraz, dzięki zaangażowaniu Netflix, dzięki łasce mocnej obsady i doskonałej jakości produkcji, serial ma zagwarantowaną szerszą publiczność. Historia jest utkana tak, że los jest wszechobecny; postacie mają niewielkie możliwości wykonywania wolnej woli. Przeznaczenie łączy ich razem, a przeznaczenie decyduje o większości postępów w historii.

A jednak płynna dynamika między obsadą utrzymuje show przy życiu. Zuria Vega, Juanita Arias, Sofia Engberg, Oka Giner i Renata Notni przedstawiają główne role pięciu Juanów, a ich chemia utrzymuje dramat napięty. Aktorzy z niezwykłą komendą portretują swoje postacie i pomagają wydobyć dramatyczny iloraz materiału w pełnej krasie. Kamera zachowuje ponurą perspektywę i skupia się głównie na ekspresji bohaterów, która przypominałaby „Pana Robota”.

Mroczna i posępna paleta dramatu czerpie również wątki fabularne i motywy z wcześniejszych popularnych telenoweli, takich jak „La Reina del Sur” i „Cable Girls”. Historia może być nieco przewidywalna, zwłaszcza dla tych, którzy natknęli się na wcześniejszą kolumbijską wersję telenowela lub którykolwiek z jej dwóch spin-offów. Jednak twórca tym razem zachował atmosferę zdecydowanie współczesną i zaktualizowała serię, aby była odpowiednia dla pokolenia streamingowego. Choć całkowicie fikcyjny, reboot wyróżnia się w tłumie dzięki wyrazistemu akcentowi reżysera i gracji głównej obsady.