Nigdy nie było gorszego czasu na przedstawienie o znęcającym się mężczyźnie, który zmusza nastolatków do kwaśnego dyskursu seksualnego i nalega, aby zachowali jego niepokojące zachowanie w tajemnicy. A jednak w czwartek wieczorem pojawia się NBC AP Bio, ścierny sitcom, który jest nie tylko nieśmieszny, ale także bardzo nieprzyjemny.
Stworzony przez Mike'a O'Briena, absolwenta Saturday Night Live, którego producentami wykonawczymi są Seth Meyers i Lorne Michaels, serial zadebiutuje w specjalnym pokazie w tym tygodniu, zanim zniknie z harmonogramu aż do Zimowych Igrzysk Olimpijskich. Do tego czasu pierwsze trzy odcinki będą dostępne online, a biorąc pod uwagę sposób, w jaki zwykle działa NBC, można się spodziewać, że podczas igrzysk będą pojawiały się promocje programu.
A w przypadku kęsów promocyjnych, niektóre z jadowitego cynizmu A.P. Bio mogą wydawać się odświeżające w przeciwieństwie do bardziej zdrowych komedii sieciowych. Jednak w formie odcinka jest to męczące; w czterech odcinkach udostępnionych do przeglądu, rozrzucona nędza jest jak na ironię młodzieńcza. Co gorsza, serial nie wydaje się być świadomy swojej fiksacji na temat nieuczciwych zachowań seksualnych – nigdy nie jest to świetna okazja do humoru, ale tym bardziej dzisiaj.
Glenn Howerton (W Filadelfii jest zawsze słonecznie) występuje w roli Jacka, profesora filozofii z Harvardu, który w niełasce wraca do Toledo w stanie Ohio, gdy odmówiono mu posady. Podejmuje pracę jako nauczyciel zaawansowanej biologii w szkole średniej, chociaż odmawia nauczania czegokolwiek. Ogłasza to pierwszego dnia i deklaruje, że on i jego podopieczni spędzą czas w klasie, opracowując potencjalne strategie zemsty na swoim nemezis. Nosi obcisłe spodnie dresowe. On jest skąpy. Mówi, że jeśli uczniowie powiedzą komuś o tym, co robi, da im piątkę.
A.P. Bio nie różni się tak bardzo od Bad Teacher (film lub krótkotrwała adaptacja telewizyjna), ani jakikolwiek inny program lub film o okropnej osobie jest niewłaściwie zły w pracy, z wyjątkiem tego, że brakuje mu trochę wyobraźni. Na świecie jest tak wiele okropnych smaków — AP Bio z jakiegoś powodu wybrał stałe niewłaściwe zachowania seksualne.
Kogo Jack uderzy? nasz bohater pisze na tablicy, szukając rekomendacji. W pewnym momencie prosi swoich uczniów o napisanie sugestywnych wiadomości do jego rywala w spisku, aby go oszukać. To powoduje, że nastoletnia dziewczyna czyta na głos swojemu nauczycielowi i klasie… będzie cię lizać w górę iw dół; kapać, siorbać, mniam; daj mi ten słodki, mokry bałagan cukrowy. Jasne, w jednostce poetyckiej. Zaszaleć. Ale tutaj jest po prostu przerażające.
Jeszcze bardziej przerażające jest to, że wszyscy inni wydają się podzielać błędne obyczaje seksualne Jacka. Inny nauczyciel żąda, aby uczennica podeszła do przodu sali i wskazała na jej ciele, gdzie znajduje się jej krocze. Nauczyciel w więzieniu dla nauczycieli lamentuje, że został nazwany nauczycielem łaskotanie z powodu łaskotania kolegów i spotyka się z sympatią. Jeszcze inna nauczycielka pozuje w kostiumie kąpielowym na zajęcia z plastyki, a wszystkie sprzeciwy wobec tego są oznaczone jako zawstydzanie i grożą protestem.
Rozumiem: to komedia! To ma być wykroczenie! Wykroczenia przekraczają jednak tylko wtedy, gdy naruszona jest granica, aw świecie serialu żaden z tych momentów nie jest uważany za zły, dziwny, obraźliwy lub szkodliwy. Są po prostu głupie i szalone. Jedyną osobą, która może choć trochę odepchnąć, jest nieszczęsny dyrektor (Patton Oswalt), który jest zbyt przestraszony rodowodem Jacka z Harvardu, by robić cokolwiek śmierdzącego. Nawet rodzice zgłaszają swoje zastrzeżenia, gdy Jack mówi, że może pomóc także ich dzieciom dostać się do Ivy League.
Więc zamiast komicznego napięcia istniejącego w świecie serialu, zamiast tego istnieje między serialem a publicznością, ponieważ widzowie są zmuszeni czuć się jak zabójcy, ponieważ nie bawi ich drapieżnik. Winny, jak sądzę.
Nawet chwile mające na celu pokazanie łagodniejszej strony Jacka są nie na czasie. W pilocie drwi z pomysłu ostrzegania przełożonych o gwałtownych tendencjach ucznia, a w późniejszym odcinku radośnie oferuje zastraszanie chronionego ucznia, aby go wzmocnić. Kilka lat temu te sceny mogły zadziałać jako przebłyski wypaczonego współczucia Jacka. Ale do tej pory w 2018 roku doszło do 11 strzelanin w szkołach — śmiało i zadzwoń do psychologa. Potężne postacie używające emocjonalnych tortur jako wypaczonej demonstracji troski również straciły swój blask. Może zastraszanie po prostu nie jest już zabawne.
AP Bio ma poważny przypadek niewłaściwego pokazu w niewłaściwym czasie, chociaż najbardziej frustrujące jest to, że wydaje się być bliski bycia zabawnym, niegrzecznym dziwakiem. Jest głupia kamea od Lisy Loeb, a postacie studenckie mają ciekawą atmosferę post-Glee band-of-misfits. Świąteczna obrzydliwość pana Howertona robi wrażenie na swój sposób. Gdyby tylko to wszystko zostało sprowadzone do czegoś mniej kłopotliwego.